Kultowy Karpacz

Kolejna edycja MTB Marathon odbyła sie w Karpaczu który zawsze miło wspominam chociaż to właśnie tutaj kilka lat temu poznałem znaczenie słowa hipoglikemia ;-) Od startu słynny już asfaltowy podjazd pod świątynię Wang i dopiero w końcówce mocniejsze tempo nadał Andrzej Kaiser co od razu uformowało czołówkę w której znalazł się jeszcze Aleks Dorożała i ja.
Kolejne kilometry pokonywaliśmy razem jednak na jednym ze zjazdów Andrzej zaliczył defekt a my razem z Aleksem jechaliśmy dalej. Niestety niespełna kilka km dalej zostałem zapytany przez zawodnika KROSSa czy przypadkiem nie schodzi mi powietrze w tylnej oponie na co z niechęcią musiałem odpowiedzieć twierdząco ;-) Opona robiła sie coraz miększa a ja szukałem najlepszego momentu do naprawy kiedy zauważyłem na horyzoncie namiot serwisowy Dobre Sklepy Rowerowe Author gdzie była pompka stacjonarna. W trakcie naprawy doszedł mnie Andrzej a ja zabrałem się do jazdy jednak tym razem przesadziłem z ciśnieniem i mój rower na kamienistych podjazdach odbijał się jak kauczukowa piłeczka.

W każdym razie nie byłem w stanie utrzymać tempa i postanowiłem jechać swoje. Sama trasa była przepiękna pod względem technicznym czysta poezja. Szczególnie w pamięci zapadły mi szybkie kamieniste zjazdy pokonywane na centymetry od słynnych "telewizorów" ;-) Tego dnia czułem się naprawdę mocny jednak ciągłe kontrolowanie ciśnienia w oponie wybijało mnie mocno z rytmu a na koniec dostałem jeszcze ekstra bonus w postaci przebitej przedniej opony. Było to jednak na finałowych agrafkach i na totalnym kapciu doczołgałem sie do mety na trzecim miejscu OPEN i drugim w kategorii M3. Co tu pisać po raz kolejny problemy techniczne mnie nie ominęły jednak na szczęście nie były na tyle poważne, żeby nie być zadowolony z wyniku. Na pocieszenie mogę zaliczyć naprawdę dobrą jazdę oraz sukcesywny wzrost formy a to cieszy !
Zdjęcia VeloNews.pl